Imsouane to mała surferska wioska na marokańskim wybrzeżu, gdzie życie toczy się wolniej, a dzień planuje się pod fale. Bez kurortowego zgiełku i pośpiechu - za to z oceanem na wyciągnięcie ręki.
To tutaj znajduje się najsłynniejsza, najdłuższa prawa fala w Afryce. Idealna, żeby złapać swoją pierwszą falę, ale też wystarczająco długa i płynna, żeby zrobić progress i nacieszyć się jazdą. Warunki są przyjazne i każdy znajdzie tu swoje własne tempo.
W Imsouane nie ma barów, klubów ani nocnych imprez z pijanymi turystami. To nie jest imprezowy kierunek. Przyjeżdża się tu dla surfingu i jogi - dwóch rzeczy, które naturalnie się ze sobą przeplatają. Rano fala, po południu rozciąganie i oddech. Prosto i w równowadze.
Wieczorami zamiast klubowej muzyki słychać dźwięki marokańskich rytmów granych przez lokalsów.
Poza tym jest świeża ryba z portu, miętowa herbata pita na dachu przy zachodzie słońca, spacery po klifach i rozmowy po całym dniu w wodzie.
Imsouane to miejsce, w którym naprawdę można zwolnić i skupić się na tym, co najważniejsze - oceanie, ludziach i chwili.